Harper Lee: Zabić Drozda

03.09.2015

Harper Lee: Zabić Drozda

Dom Wydawniczy Rebis, Poznań, 2014

przeł. Maciej Szymański

to kill a mockingbird

„Zabić drozda” jest debiutem Harper Lee i zarazem jej jedynym pełnym, do niedawna dziełem. Jak na debiut – imponuje dojrzałością, sprawnością w posługiwaniu się słowem, również pod względem umiejętności odwzorowania języka konkretnej społeczności. Nie tylko zresztą język uwierzytelnia wizję autorki, ale też precyzyjne odtworzenie sui generis subkultury miasteczka – fikcyjnego Maycomb, gdzieś w Alabamie, z jego silnie hierarchiczną strukturą. Historia opowiedziana przez Lee, obecnie wydawać się może wydartą z klisz kopią kopii. Ileż to już razy uczestniczyliśmy w przygodach dzieciaków, które eksplorowały tajemniczy świat dorosłych, jednocześnie z fascynacją i przerażeniem poznając ich sekrety (przykładem niech będzie ostatni film Uciekinier – Mud, 2012 reż. Jeff Nichols). Stąd też może wynikać uczucie pewnej wtórności czy przewidywalności zdarzeń. Książka amerykanki niemniej jednak jest o tyle na zwycięskiej pozycji, iż, poruszając ważkie tematy i prezentując punkt widzenia dziecka, czyni to w przełomowych czasach dla historii Stanów Zjednoczonych. Oto po raz pierwszy na arenę dyskusji politycznej z taką mocą powracają tematy równouprawnienia rasowego, dyskryminacji czarnych w południowych stanach oraz problematyka wychowawcza. Lata pięćdziesiąte w Ameryce to jak wiadomo czas propagandowej prosperity, pod powierzchnią której tliło się zarzewie buntu. Książkaharperlee Lee (na zdjęciu z lewej) bardzo skutecznie odziera mit, niby tolerancyjnej, acz konserwatywnej społeczności, ukazując podłoże tego przyszłego buntu. Konwencjonalny, zacofany gorset wychowania rozerwie wkrótce epoka dzieci kwiatów, które udowodnią światu, że nie istnieją żadne nierówności między ludźmi. Solidny cios w zaskorupiałe podbrzusze oberwą południowe stany USA, gdy wyjdzie na jaw, że od czasów wojny secesyjnej niewolnictwo nie zostało wyplenione, a jedynie zmieniło swą postać. Czarny tam to czarny, z założenia przestępca i hultaj, który wyzwolony z jarzma, znudzony bumelanctwem zaczyna zapatrywać się na majątek białego pana, swego dawnego właściciela. W związku z tym nawet największa w miasteczku szumowina ma więcej szacunku i poważania niż najporządniejsza czarna rodzina. W taki wzorzec społeczności uderza autorka, jak również w zakłamanie niby to tolerancyjnych sąsiadów, którzy nie chcą dostrzec problemu. Świetnym podsumowaniem powyższej tezy jest przedstawienie w książce postaci mr. Raymonda, który aby nie zostać zlinczowanym przez mieszkańców Maycomb, za bycie „przyjacielem czarnuchów”, musi wciąż uchodzić za wariata lub alkoholika. 

To o czym w końcu jest „Zabić drozda”? W skrócie jest to historia opowiedziana przez starszą już Skaut Finch, która wspomina czasy swego dzieciństwa i dorastania gdzieś w Alabamie w latach 30-tych (oczywiście w kwestiach społeczno-obyczajowych ogrywających i lata pięćdziesiąte). Mała Skaut wychowywana jest w wielkim domostwie wraz z bratem Jemem jedynie przez ojca i czarną służącą – Calpurnię. Rodzeństwo bardziej niż szkołą jest zainteresowane ofiarą zbyt restrykcyjnego wychowania – nie wychodzącym z domu, tajemniczym Boo Radley’em, którego na swój oboje mitologizują. Jednocześnie oprócz podchodów pod dom Radley’ów mali Finchowie są zainteresowani procesem, w który zaangażowany jest ich ojciec – prawnik Atticus. Proces ten jest o tyle nietypowy, że oto biały szanowany w mieście obywatel (właśnie Atticus) zabiera się za obronę czarnego zwyrodnialca, Toma Robinsona i, o zgrozo, jest coraz bardziej przekonany co do jego niewinności. Czarny, kaleki parobek oskarżony został bowiem o gwałt na córce lokalnego menela – Ewella, a w tych czasach gwałt, zwłaszcza w takiej konfiguracji to była sprawa „gardłowa”. Lee prowadzi narrację pierwszoosobową w języku zarezerwowanym dla klasy średniej, jednak gdy przechodzi do dialogów, stosuje bardzo trafną mimikrę, naśladując mowę (i też myśli) dzieci, czy żargon różnych środowisk zaangażowanych w akcję. Dzięki temu specyficznemu stylowi opowiadania dużo łatwiej zanurzyć nam się w klimat opowieści, wsiąknąć weń i dać się opleść nostalgicznym niciom wspomnień. Zaryzykowałbym, nawet stwierdzenia, że współcześnie (gdy poruszane tematy są już tak bardzo oklepane) jest to największy walor książki.

W końcowych uwagach – moja własna impresja. Mianowicie uważam, iż dzisiejsze możliwości X muzy rewelacyjnie byłyby w stanie oddać ten świat dziecięcej perspektywy bohaterów książki Lee. Jestem w stanie wyobrazić sobie tą całą niesamowitość widzianą oczyma Skaut. Jednocześnie czujemy wymyślony, magiczny klimat często nabudowany na warstwie realnych wydarzeń jak i odkrywamy tą konkretną przecież rzeczywistość, lecz niezrozumiałą i groźną, a więc w pewnym sensie również odbiegającą od tego co znane i komfortowe.mockingbird movie Oczywiście istnieje już całkiem dobra adaptacja filmowa z 1962 r. (reż. R. Mulligan, kadr z filmu po prawej), obciążona ona jest jednak przyciężką aurą klasyka, a tu potrzebny by był duch lekkości i kamera na wysokości 1.30 m., przedzierająca się przez krzaki i skacząca nad płotem Radley’ów. Jeszcze raz, gwoli podsumowania, zwracam uwagę na świetny, zróżnicowany język narracji i dialogów w powieści; jest to niewątpliwie zasługa tłumacza, który również nie bał się przyjąć punktu obserwacji grupy dzieciaków. Sama książka jest porządną publikacją i nie jest obarczona żadnymi błędami wydawniczymi.

 

Reklamy

Informacje o librumlegens

librum.legens@gmail.com
Ten wpis został opublikowany w kategorii Powieść, Wiek XX. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s