Barbara Szordykowska: Historia Finlandii

08.05.2016

Barbara Szordykowska: Historia Finlandii

Wydawnictwo Trio, Warszawa, 2011

hf

Szkoda, że książka na taki ciekawy i interesujący mnie temat jest w gruncie rzeczy mierna. Mierna pod względem treści i nie dorastająca do wysokiego poziomu wydawnictwa. Mówiąc o wydawnictwie mam na myśli zarówno dobrej jakości „komponenty” z jakich jest ona wykonana (twarda oprawa) jak i bogatą szatę graficzną (mapy, zdjęcia). Treść natomiast woła o pomstę do bogów. Pod tym względem „Historia…” przypomina raczej rodzaj pracy magisterskiej (rozmiarowo doktoranckiej) posiadającej niewyselekcjonowany materiał, niesprawdzonej pod kątem błędów czy nielogiczności, z przypadkowym doborem informacji i niedopracowaną dostatecznie kompozycją. Pewne fragmenty – biogramy podają wręcz absurdalnie nieważne szczegóły z życia znanych Finów. Inne postacie czy wydarzenia zostały niemal całkiem pominięte np. morderstwo Bobrikowa czy (prawie wszystkie) działania wojenne. Historia wojny zimowej czy kontynuacyjnej została opisana na tak minimalnej liczbie stron, że chyba więcej treści autorka poświęciła stosunkom wymiany kulturalnej między Polską a Finlandią w XX-leciu między-wojennym (która to współpraca jak sama autorka wspomina była raczej nikła!). W ogóle niezwykle słabo i niejasno są opisane dzieje Finlandii do czasów średniowiecza, później z resztą nie jest lepiej. Dopiero wiek XIX przynosi dokładniejszy opis dziejów tego kraju dalekiej północy. Tylko że „dokładniejszy” u Szordykowskiej oznacza popadnięcie w kolejną przesadę – mamy więc podane tak nieistotne informacje jak procent produkcji rzepaku w stosunku do ogółu rolnictwa, zagmatwane dzieje reform edukacji czy ustawodawstwo pro-rosyjskie w Finlandii i wielokrotne przerabianie tematu Generalnego Gubernatora. Na temat tego ostatniego otrzymamy nie tylko wykład na temat dynamiki zmian istotności (!) poszczególnych organów władzy, ale również informację jak bardzo poszczególni carscy urzędnicy mieli Finlandię w dupie. Autorka z pewnymi zagadnieniami dociera aż do XX wieku. Następnie znów wraca do początków wieku XIX i omawiając kolejne tematy przy okazji powtarza też po raz wtóry napisane poprzednio informacje przez co „Historia…” jest bardzo niespójna. Wiadomo że wiek XIX znalazł się w centrum jej zainteresowania. Nie lepiej byłoby więc wydać książkę jedynie na ten temat i mieć czas na lepszą edycję tekstu oraz kompozycję materiału? Po XX-leciu miedzy-wojennym impet pisarski Szordykowskiej opada i do czasów współczesnych dosłownie się prześlizgujemy. Absurdem jest chociażby rozdział dotyczący kultury współczesnej w Finlandii, która według autorki stoi nikomu nieznanymi kompozytorami czy reżyserami oper. Nawet słówkiem nie została wspomniana kinematografia fińska! To pokazuje skalę zaniedbań i wybiórczego traktowania materiału przez autorkę. Jeśli już nazywała triumfalnie podrozdział: „przemiany społeczno-gospodarcze i kulturalne po drugiej wojnie światowej” to albo udziela się wszystkich podstawowych informacji w temacie albo poprzestaje się na ogólnikach pisząc o każdym temacie „po trochu”. Tu natomiast pominięto „przemiany społeczne”, pominięto wspomnianą wyżej kinematografię, zaś udzielono informacje na 4 strony druku na temat współpracy kulturalnej polsko-fińskiej rozpisując się o nikomu nie znanych organizacjach czy towarzystwach…

jez-puulavesi

Jezioro Puulavesi

Jak już wspomniałem o pobieżnym doborze materiału i braku edycji tekstu, to warto będzie podać parę przykładów aby nie zostać gołosłownym. Tak oto, podczas opisu kampanii wodzów Wikińskich (a propos średniowiecza w Finlandii), autorka wspomina o Kronice Anglo-Saksońskiej, jako o istotnym źródle do poznania epoki. Stop! Szodrykowska stwierdza, że wymienione dzieło jest uważane za: „niekompletne i mało obiektywne”. To po co w takim razie je przywołała? No i jaki wreszcie ma ono związek z Finlandią? A no żaden. Autorka nadmienia w dalszej kolejności, że: „Po śmierci króla Alfreda Wielkiego, Kronika (…) nadal gloryfikowała dynastię zachodniosaksońską, reprezentowaną (…) między innymi przez Edwarda Starszego„. Że co? Że kogo?! Po co w książce o historii Kraju Tysiąca Jezior informacje o tym co uważali autorzy jakiejś nieobiektywnej angielskiej kroniki?? Ktoś tu chyba za daleko pociągnął dygresję, albo zapomniał przeczytać ten rozdział jeszcze raz i zastanowić się nad jego treścią. Takie niepotrzebne kwiatki pojawiają się co rusz. Kolejny przykład? Proszę. Autorka w rozdziale „Ustrój administracyjny: zamki” na samym jego końcu wspomina, że nieopodal Helsinek znajduje się również Suomenlinna, która jest właściwie systemem osiemnastowiecznych umocnień, a nie zamkiem i będzie jeszcze opisana w dalszych partiach książki. To jaki był sens opisywać ją w części poświęconej czasom średniowiecznym? Takich zaniechań, pozostawionych samym sobie notatek, niepotrzebnych dygresji jest dużo więcej. Nie wspomnę już o dużej liczbie błędów gramatycznych; językowych, składniowych (np. brak konsekwencji w stosowaniu przymiotników fiński i finlandzki) czy prostych literówek.

Autorka niespecjalnie stara się zainteresować czytelnika historią tego pięknego i tajemniczego kraju jakim jest Finlandia. Książkę mogę ze spokojem nazwać „Student Killerem”. Niejednokrotnie przydrzemałem na jakichś rozwleczonych opisach czy zdaniach zajmujących pół strony bitego tekstu:

Postępująca industrializacja Europy i pojawienie się w następstwie
tych procesów zjawisk o szerokim znaczeniu społecznym -
tworzenie się nowych sił społecznych, podejmujących z jednej strony
próby wprowadzenia gospodarki wolnokonkurencyjnej, z drugiej
tworzących bazę dla tych ruchów społecznych, które były integralnie
związane z ruchami narodowymi - to oczywiście zjawiska, które
w Europie zachodniej dokonywały się znacznie wcześniej niż
w Finlandii, ponieważ już na przełomie wieków XVIII i XIX. (...)

Zacytowane zdanie znalazłem po prostu otwierając książkę na losowej stronie. To tym bardziej wskazuje na fakt, iż takich kwiatków są dosłownie krocie. Wszystkie zaś opisy wydarzeń, (nie chodzi mi o „przemiany” np. gospodarcze, które są raczej procesem), cała dynamika historii zostały umordowane w niekończących i powtarzających się opisach reform, ukazów carskich i konstrukcji politycznych. Opisy działań zbrojnych są natomiast tak nielogiczne, że autorka gubiąc się już w samym ich wprowadzeniu szybciutko podsumowuje je w kilku zdaniach „byle jakoś wybrnąć”. Nie wiem ja ma się się książka Szodrykowskiej do drugiej dostępnej na rynku „Historii Finlandii” Tadeusza Cieślaka. Wybrałem powyżej recenzowaną książkę wydawnictwa TRIO ze względu rok wydania (bałem się, że książka Cieślika może nosić znamiona jedynej i słusznej ideologii czasów w których powstała (lata 80-te)) oraz niezaprzeczalny powab szaty graficznej. Prawdopodobnie, aby mieć porównanie przeczytam i pozostałe opracowania na temat historii Suomi. Na koniec chcę również zwrócić uwagę na fakt, że o historii można pisać doprawdy ciekawie, nawet skupiając się na małym jej wycinku i używając specjalistycznej terminologii co udowodnił (by pozostać w kręgu zainteresowań) B. Irincheev w książce „Wojna zimowa”, którą już wkrótce będę mógł zaprezentować na łamach „Librumlegens”.

cgmannerheim

Marszałek Carl Gustaf Mannerheim, potraktowany po macoszemu przez autorkę „Historii Finlandii”

Reklamy

Informacje o librumlegens

librum.legens@gmail.com
Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia, Nauka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s