Łukasz Wierzbicki: Drzewo

07.07.2016

Łukasz Wierzbicki: Drzewo

Mity Słowiańskie i Inne Opowieści

Pogotowie Kazikowe, Poznań, 2016

drzewo słow

Łukasz Wierzbicki dokonał tej samej sztuki, która udała się chociażby A. Szrejterowi w „Mitologii Germanów”. Przełożył mianowicie słowiańskie mity i legendy z języka domysłów i naukowych interpretacji na język… mitów i legend, ale takich „prawdziwych” – opowiadanych. Jednocześnie, i zachował nienachalne znamiona uczoności książki (przypisy, omówienie, bibliografia), i stworzył niesamowite opowieści. Słowa „stworzył” użyłem jak najbardziej świadomie. Autor sam nie zaprzecza temu, iż historie słowiańskich bóstw czy egzegezy świata zrekonstruował na podstawie kompilacji różnych podań źródłowych i… własnej wyobraźni. Oczywiście Wierzbicki daleki jest od skręcania w kierunku fantasy – każde opowiadanie zostało nakreślone w pewnych ramach prawdopodobieństwa (naukowego). Mówiąc prostymi słowy: pisarz spisał je tak jak to mogli nasi ojce synom swym drzewiej przy ogniech opowiadać. Jakie źródła wykorzystał autor i dlaczego właśnie te, a nie inne? Skąd wziął, wspomniane wyżej, własne „wtręty” – wszystko to Wierzbicki motywuje w części „Od autora (dla tych, którzy lubią wiedzieć więcej)”. swarogNie miałem właściwie powodów, by nie zgodzić się z jakąś przedstawioną tam interpretacją. Przede wszystkim też, pokaźna bibliografia i długi czas powstawania tej niegrubej książeczki, świadczą o tym, że autor podszedł do zadania bardzo poważnie. Styl pisania może, w pewnym stopniu, zniechęcać czytelników – wskazuje on bardziej na dziecko jako odbiorcę „Drzewa…”. Uważam jednak, że opisane w nim mity, są skierowane do wewnętrznego dziecka, będącego w każdym człowieku. Do tej części w nas, która jest ciekawa niesamowitych historii z przeszłości, zauroczona tajemnicą natury. To przecież leżało zawsze u podstaw powstawania mitów czy opowieści bohaterskich.  Styl gawędy prowadzonej przy ognisku raczej wzmaga uczucie niepomiernego zachwytu nad światem. Kto wymaga szerszego kontekstu, umocowania mitów słowiańskich w religioznawczym panteonie wiedzy, niech sięgnie do którejś z książek, wymienionych przez autora w bibliografii. Wierzbicki maluje tylko wierzchołek góry słowami, którymi mógł być malowany i tysiąc lat temu i jeśli jesteśmy tego świadomi, będziemy się cieszyć lekturą, niezależnie od tego czy mamy 3 czy 93 lata.

Co pierwsze rzuci się czytelnikowi w oczy, to piękne (cudowne, śliczne – przydawki mogę multiplikować w nieskończoność) grafiki, będące kolażami zdjęć i rysunków autorstwa W. Nawrota (poniżej). Ilustracje te reprezentują wyobrażenia postaci i istot mitycznych i są one świetnie wkomponowane w kadry przedstawiające polską faunę i florę. Zachwyca kolorystyka i tonacja stron współgrająca z magicznością opowiadań. Piękna jest również ornamentyka strony tytułowej, nawet czcionka użyta do tytułowania kolejnych podrozdziałów jest świetna.mara Praca edytorska, jak i ogólny (fizyczny) stan książki, zasługują na najwyższe noty. Twarda okładka, gramatura stron, odpowiednia czcionka. A co wewnątrz? A wewnątrz historie nie z tego Świata. Na wstępie mit o kosmicznym jaju sprytnie powiązany został z dualistyczną koncepcja stworzenia świata. Oto, po pęknięciu kosmicznego prapoczątku, stała się Ziemia, stał się Wyraj, stała się Nawia. Nad nimi nastał Swiętowit, a po nim dzieci jego: Weles i Perun. To z ich zmagań, z ich (wątpliwej) współpracy wyrosły owoce stworzenia: Ziemia, zwierzęta, ludzie. Co Perun wykuł w pocie czoła, to Weles wykoślawił, co Perun wybudował, brat jego skaził. Matka Ziemia – Mokosz wydaje każdej wiosny święte płody – jest ona (zgodnie z mityczną koncepcją połączenia Nieba z  Ziemia, patrz np. M. Eliade) żoną Peruna, który zsyła na jaj łono „deszcz pośród gromów i błyskawic”. Kij, którym bóg niebieski wyznaczył strony świata, zakiełkował, wrósł w Nawię i poprzez Ziemię, koroną swą sięgnął Wyraju. Stał się kosmicznym drzewem życia. W nim to, na szczycie, zamieszkał Perun, w towarzystwie Ognistego Ptaka i innych stworzeń niebiańskich. W Nawii swe królestwo ma Weles. Tam usługują mu czarty, a po jaskiniach czają się strzygi. Kolejne opowieści ze świata słowiańskich wierzeń dotyczą strażnika nocnego nieba – Chorsa, smoków, wąpierzów i demonów, czy Rodzanic. Znajdziemy też, oczywiście, mit o uformowaniu człowieka: ze słomy, potu Peruna i plwocin Welesa. Dowiemy się jak to z corocznej walki, pomiędzy niebiańskimi braćmi, wynikają pory roku. Część druga „Drzewa” to legendy już nie tyle egzegetyczne, co przygodowe, lecz wciąż objaśniające funkcjonowanie świata. Pierwsza – to opowieść o Marzannie i Jaryle, stanowiąca kontaminację różnych pan-słowiańskich przekazów, oraz wyobraźni autora. Druga historia opowiada o porwaniu Jutrzenki, trzecia – już typowo „bohaterska”, o córce króla Kojaty i o Kościeju Nieśmiertelnym.

kokko

Tak, jak już wspomniałem na wstępie, po części „opowiadaniowej”, następuje część „eksplanacyjna”. Każdy z rozdziałów posiada tam swoje naukowe odbicie z wyszczególnieniem źródeł i podaniem adekwatnych przykładów. Na samym, samiutkim, końcu znajdziemy bibliografię, na której właśnie dosyć mocno się skupiam. Prawdopodobnie garść ze znajdujących się tam książek zostanie wkrótce omówiona na łamach niniejszego bloga. Tymczasem, już podsumowując: nie należy, w żadnym wypadku, traktować „Drzewa” zbyt poważnie, wciąż pozostaje ono książką bardziej dla dzieci, dobrą też dla laików, którzy być może chcieliby bardziej zagłębić się w tematykę „słowiańską”. O popularność wśród młodzieży nie będzie autorowi trudno – wiem, chociażby z autopsji, jak poczytna jest „Afryka Kazika”. Bardziej doświadczony czytelnik niewątpliwie poczuje niedosyt. Temat został zaledwie muśnięty, rozdzialiki są nazbyt krótkie; chciałoby się, żeby miały, co najmniej, kilka stron więcej…

Trochę reklam na deser (wszystkie są „non profit”, chciałbym zwyczajnie aby jak najwięcej ludzi mogło odwiedzić te strony). Dużo fajnych artykułów (też artykułów do zakupienia) na tematy słowiańskie można znaleźć na stronie: https://slowianskibestiariusz.pl/ Powyższy wpis na stronie powstał podczas słuchania fascynującego albumu, „Brzask Bogów”, zespołu Lelek. A o zespole dowiedziałem się stąd: http://www.folkmetal.pl/ —> mnóstwo ciekawych informacji, dobrej muzyki i newsów.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Baśnie/Legendy, Historia, Kulturoznawstwo, Religioznawstwo. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Łukasz Wierzbicki: Drzewo

  1. Pingback: Łukasz Wierzbicki » Blog Archive » „Będziemy się cieszyć lekturą, czy mamy 3 czy 93 lata…”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s